Ktoś Ci się podoba… Kiedy mijasz go na korytarzu w szkole czy na osiedlowym chodniku – serce zaczyna mocniej bić. Starasz się być naturalny, ale i tak czujesz, że Twoje zachowanie zaczyna być „dziwne”. Starasz się jak najczęściej być w pobliżu tej osoby, lubisz na nią patrzeć, jesteś wyczulony na każde jej słowo czy gest. Zaczynasz dowiadywać się, co ta osoba lubi, jakiej słucha muzyki. Rozmyślasz o niej, zaglądasz na jej profil na FB, pragniesz coraz więcej o niej wiedzieć. I tak to się zaczyna… zakochujesz się… 🙂

Zakochanie to wręcz obowiązkowy etap każdej nastoletniej miłości. Zainteresowanie drugą osobą jest tak silne, że inne sprawy przestają mieć dla Ciebie znaczenie. Liczy się tylko czas spędzony z tą osobą lub czas poświęcony na myślenie o tej osobie.

Zakochanie jest bardzo przyjemnym stanem – rozpiera Cie szczęście, czujesz, że możesz przenosić góry – wszystko dzięki fenyloetyloaminie (w skrócie: PEA). To dzięki tej substancji Możesz nie spać całą noc marząc o ukochanym, a potem i tak nie czujesz zmęczenia. Przypływ aktywności, bezsenność, utrata apetytu, drżenie rąk, kołatanie serca, przyśpieszony oddech, ekstaza, ale także niepokój oraz strach przed utratą ukochanej osoby to z kolei wpływ innego hormonu – dopaminy.

Jak widzisz – zakochaniem rządzą pewne substancje w naszym organizmie – pewnie dlatego mówi się często o „chemii miłości”.

Każdy kocha inaczej. Niektórzy zachowują się jak szaleni i są całkowicie pochłonięci kiełkującym uczuciem, inni nie odczuwają aż tak silnego pobudzenia emocjonalnego. Skąd te różnice? Organizm każdego z nas wytwarza inne dawki hormonów „miłosnych” i dlatego na miłość reagujemy tak różnie. Stężenie i współpraca hormonów zmieniają się też w miarę rozwoju naszego uczucia.

Prawdą jest, że większość nastoletnich miłości umiera na etapie platonicznym, czyli kończy się na  naszym zauroczeniu kimś, kto nie odwzajemnia naszych uczuć. Nie powstaje związek, nie ma bliskości duchowej, cielesnej.

Jeśli jednak obdarzysz kogoś uczuciem i on to uczucie odwzajemni –może pojawić się propozycja „chodzenia ze sobą” i stajecie się parą! To jest naprawdę przyjemny moment J – jesteś szczęśliwy, chcesz mówić wszystkim, że jesteście razem. Czujesz radość i często dumę, że „kogoś masz”. Starasz się każdą chwilę spędzić z ukochaną osobą, a rozstanie na choćby jeden dzień jest okrutną męczarnią.

Czasem bywa tak, że pomimo gorących uczuć, jakie się między wami pojawiły, nie bardzo wiecie, jak macie spędzać ze sobą czas. Wychodzą „na wierzch” różne zainteresowania, różne potrzeby – ty chcesz iść do kina albo na ściankę, a Twój chłopak/dziewczyna jest zatwardziałym domatorem i ani myśli popołudniami wychodzić z domu.

W niektórych związkach pojawiają się „fochy” i wzajemne oskarżenia – „ciągle nie masz dla mnie czasu”( bo np. treningi), „w ogóle mnie nie słuchasz”, „ja się dla ciebie w ogóle nie liczę”.. Dlaczego tak jest? Przecież… kochamy się! No tak, ale bywa też tak, że miłość nastolatka jest bardzo zaborcza, że chcesz mieć drugą osobę „na wyłączność” i np. zabraniasz jej spotkań z dotychczasowymi znajomymi. Nikt nie lubi być zamknięty w klatce, bo wtedy rodzi się bunt. Oczywiście można się dla drugiej osoby zmieniać – oby na lepsze!, ale nikt nie może od nas żądać poświęcenia ważnych dla nas spraw.

W związku powinieneś czuć się swobodnie – to ważne, byś czuł, że fajnie jest być razem, że fajnie starać się o siebie. Podstawą jest też zaufanie i odpowiedzialność za siebie i partnera. Będąc z kimś, podejmujesz ważną decyzję – pamiętaj o tym! Dotrzymuj danego słowa, zachowuj tajemnice, wspieraj w kłopotach. Wtedy pokazujesz, że prawdziwie kochasz.

A jeśli wam nie wyjdzie i rozstajecie się?… wtedy przez jakiś czas może być ciężko. Po głowie tłuką się wspomnienia, ulubione miejsca czy muzyka wciąż przypominają o ukochanej osobie… Co wtedy robić? Daj sobie czas. Pozwól sobie na przeżycie straty bliskiej osoby. Nie staraj się robić nic na siłę. Rozstanie to trudne doświadczenie, potrzeba czasu na powrót do równowagi.

Zdarzają się też szkolne miłości, które trwają przez kolejne lata i owocują małżeństwemJ  Osobiście znam kilka takich par. Zatem – dbajcie o wasze związki! – nigdy nie wiadomo, czy to przypadkiem nie ten na całe życieJ…

Kilka wskazówek do szczęśliwego bycia razem:

Zachowajcie równowagę w dawaniu i braniu. Poświęcanie się i podporządkowanie nie zaskarbi miłości partnera. Wcześniej czy później jedno się zbuntuje, a drugie znudzi.

Nie traktujcie się jak własność. Słowa: “jesteś mój/moja” nie oznaczają: “musisz robić to, co ja chcę”.

Zaakceptujcie swoje hobby. Warto wykazać choć trochę zainteresowania pasją partnera. Dobrze też mieć choćby jedno wspólne zajęcie, bo to bardzo utrwala więzi.

Pielęgnujcie uczucie. Pamiętajcie o komplementach, o urodzinach, czułych gestach. Pochwały typu: “ślicznie wyglądasz” czy “dobrą podjąłeś decyzję” wprawiają w doskonały nastrój i wywołują wzajemną życzliwość.

Dbajcie o higienę osobistą i wygląd.

Rozmawiajcie ze sobą. Milczenie jest niebezpieczne. Lepiej otwarcie powiedzieć, jakie mamy oczekiwania lub co nas gnębi, niż liczyć na to, że nasze myśli zostaną odgadnięte, i nosić w sercu urazę.

POWODZENIA, Kochani!

Wasz Szkolny Pedag:)g

                                                                                                                             Agnieszka Wojda